Pisałam ostatnio o wytrwałości.
Po publikacji tego posta moja koleżanka przeczytała go i rozpoczęłyśmy rozmowę na temat tego, czy rezygnacja z postanowień jest oznaką braku wytrwałości albo słabości. Doszłyśmy do wniosku, że chyba nie do końca.
Wydaje mi się, że ogromne znaczenie ma powód, dla którego rezygnujemy z realizacji jakiegoś postanowienia. Jeśli odpuszczamy dlatego, że przestało być dla nas ważne, straciło swoją wartość albo przestało być atrakcyjne, to być może nie ma sensu dążyć do jego realizacji. Czas i energia, które musielibyśmy w to włożyć, mogą okazać się cenniejsze niż samo osiągnięcie celu.
Jeśli jednak postanowienie nadal jest dla nas ważne i wciąż widzimy w nim sens, wtedy — moim zdaniem — warto spróbować je kontynuować, nawet jeśli po drodze pojawiają się trudności.
Nie każda rezygnacja jest porażką — czasem jest świadomym wyborem.
Ta sama koleżanka podzieliła się ze mną także sposobami na codzienne praktykowanie wdzięczności. Jednym z nich jest prowadzenie pamiętnika. Zapytałam moją córkę, czy chciałaby razem ze mną zapisywać rzeczy, za które jesteśmy wdzięczne. Z ogromnym zaangażowaniem zabrała się do tego pomysłu. Wyjęła swój ulubiony notes, podzieliła kartkę na pół — po jednej stronie zapisuje ona, po drugiej ja.
Do tej praktyki włączyła również tatę. Jednego dnia ja zapisuję z córką nasze myśli, a kolejnego robi to tata. W ten sposób cała rodzina uczestniczy w praktykowaniu wdzięczności.
Na razie ten sposób bardzo dobrze się sprawdza. Robimy to wieczorem, kiedy jesteśmy już spokojni i wyciszeni. To także dobry moment na podsumowanie dnia.
Teraz myślę sobie, że ten blog miał być o minimalizmie i zrównoważonym rozwoju, a póki co służy głównie zbieraniu moich myśli i ich porządkowaniu.
I chyba właśnie tego teraz najbardziej potrzebuję.
Leave a comment